Kiedy ząb potwornie boli, pierwszą myślą wielu pacjentów jest poszukiwanie darmowej pomocy na NFZ. Zanim jednak usiądziesz na fotelu, dowiedz się, dlaczego w przypadku leczenia kanałowego darmowe rozwiązania często okazują się najdroższe.
Ząb pulsuje, nie daje spać, a środki przeciwbólowe przestają działać. Dzwonisz do przychodni na NFZ i słyszysz, że ubezpieczenie nie pokryje leczenia Twojego zęba. Jak to możliwe, skoro całe życie płacisz składki zdrowotne?
To brutalna rzeczywistość, z którą pacjenci zderzają się każdego dnia. W naszej kieleckiej klinice często odbieramy telefony od osób zdezorientowanych i rozczarowanych państwowym systemem opieki. Jeśli zastanawiasz się, czy warto zapłacić za prywatne leczenie kanałowe, przygotowaliśmy dla Ciebie szczere i obiektywne zestawienie.
To największe zaskoczenie dla pacjentów. Narodowy Fundusz Zdrowia refunduje dorosłym pacjentom leczenie kanałowe wyłącznie od trójki do trójki (czyli tylko przednie zęby: jedynki, dwójki i kły).
Tymczasem najszybciej i najczęściej psują się zęby trzonowe i przedtrzonowe (czwórki, piątki, szóstki i siódemki) – to one odpowiadają za żucie pokarmu. Jeśli rozboli Cię szóstka, lekarz na NFZ ma prawo zaoferować Ci jedynie darmowe wyrwanie zęba. Chcąc go ratować, i tak musisz udać się do prywatnego gabinetu.
(Uwaga: Wyjątkiem są kobiety w ciąży i w okresie połogu, którym NFZ refunduje leczenie wszystkich zębów).
Standardowe leczenie na NFZ wciąż często opiera się na tzw. dewitalizacji, potocznie nazywanej "truciem zęba". Lekarz zakłada do środka trutkę, po której ząb może boleć jeszcze przez kilka dni, i każe wrócić za dwa tygodnie na czyszczenie. Cały proces rozciąga się w czasie.
W prywatnej, nowoczesnej klinice odchodzimy od takich metod. Podajemy bezpieczne znieczulenie komputerowe, a lekarz usuwa zainfekowany nerw na żywo – całkowicie bezboleśnie. W wielu przypadkach cały zabieg zamykamy podczas jednej wizyty. Znieczulenie schodzi, a Ty zapominasz o bólu na zawsze.
Kanały w zębie (szczególnie w trzonowcach) nie są prostymi rurkami. Są cienkie jak włos, często zakrzywione i rozgałęzione. NFZ nie refunduje użycia nowoczesnego sprzętu. Lekarz musi opracowywać kanały "na wyczucie". Bardzo łatwo wtedy przeoczyć dodatkowy kanał lub niedokładnie go oczyścić. Ząb zostaje zaklejony, a po roku lub dwóch latach pod spodem rozwija się ogromny, ropny stan zapalny.
W prywatnej placówce nie pozwalamy sobie na zgadywanie. Standardem jest leczenie kanałowe pod mikroskopem. Powiększenie, jakiego używają nasze ekspertki, gwarantuje, że odnajdą one każdą, najdrobniejszą szczelinę z bakteriami. Dodatkowo weryfikujemy naszą pracę, wykonując na miejscu pantomogram i tomografię 3D CBCT. Dzięki temu leczenie jest pewne, bezpieczne i ostateczne.
Co dzieje się, gdy darmowe leczenie na NFZ się nie powiedzie? Ząb trzeba usunąć. Pozostajesz z luką, którą dla własnego zdrowia powinieneś uzupełnić. Decydując się wtedy na implantologię (wstawienie sztucznego korzenia i korony), wydasz kilkukrotnie więcej, niż kosztowałoby pierwotne, prywatne uratowanie zęba pod mikroskopem.
Prywatna endodoncja to nie jest zbędny luksus – to inwestycja, która po prostu się opłaca. Zamiast skazywać ząb na wyrwanie, powierz go ekspertom. W klinice przy ul. Częstochowskiej 19 w Kielcach lek. dent. Agnieszka Jedlikowska oraz lek. dent. Monika Dziopa codziennie ratują zęby, które inni uznali za stracone.
Masz silny ból zęba? Zadzwoń do nas. Pomożemy od razu, oszczędzając Ci niepotrzebnego cierpienia.